Strona główna Materiały Sesja II. Panel 3 - Samorządy na rzecz dzieci i rodziców




patron medialny:



Sesja II. Panel 3 - Samorządy na rzecz dzieci i rodziców

{jcomments on}Samorządy dysponują finansami, mają wpływ na powoływanie dyrektorów, uczestniczą w procedurach awansu nauczycieli, podejmują własne inicjatywy. W jaki sposób mogą wspierać szkoły, uwzględniać potrzeby uczniów, rodziców i nauczycieli w działaniach na rzecz jakości edukacji?

Prezentacje panelu
Małgorzata Osińska  >>>

W debacie uczestniczyli:

  • Artur Gałęski, zachodniopomorski kurator oświaty
  • Marek Olszewski, Związek Gmin Wiejskich
  • Bogusław Pasierbski, Polskie Stowarzyszenie Rodziców, Szczecin
  • Włodzimierz Paszyński, wiceprezydent Warszawy
  • Elżbieta Piotrowska-Gromniak, Stowarzyszenie „Rodzice w Edukacji”, Warszawa
  • Lech Sprawka, poseł na Sejm RP, podsekretarz stanu w Ministerstwie Edukacji Narodowej w rządzie Jerzego Buzka

Prowadziła Małgorzata Osińska, Ośrodek Rozwoju Edukacji, Departament Analiz Strategicznych, Kancelaria Prezesa Rady Ministrów

[o uczestnikach]

Galeria zdjęć:




Relacja z dyskusji

Spotkanie otworzyła Małgorzata Osińska z ORE krótką prezentacją wyników badania ORE i UW dotyczącego przygotowania powiatowych strategii oświatowych. Badania ujawniły brak spójnej wizji oświaty w terenie, brak podejścia strategicznego, ogólnikowe formułowanie celów oświatowych, jak również brak diagnozy i analizy kosztów funkcjonowania szkoły. W kontekście wyników tych badań, celem debaty podczas panelu stało się określenie roli samorządów w podnoszeniu jakości oświaty, a także sposobu wspierania szkół przez samorządy przy uwzględnieniu potrzeb uczniów, rodziców  i nauczycieli.


Paneliści odpowiadali na dwa pytania: (1) Co to jest dobra szkoła i w jaki sposób samorząd może  budować dobre szkoły? (2) Jak otworzyć szkołę na rodziców, społeczność lokalną i rynek pracy, jak budować szerszą perspektywę edukacji. Odpowiedź na powyższe pytania stała się impulsem do szerokiej dyskusji, obejmującej kilka kluczowych wątków: kompetencje samorządów, szkół i organów nadzoru pedagogicznego; algorytm podziału subwencji oświatowej pomiędzy samorządy i kwestie finansowania szkół; specyfikę szkół wiejskich;  demokratyzację w szkole i relacje szkoły ze społecznością lokalną, a także kwestię szkolnictwa zawodowego.


W trakcie dyskusji o kompetencjach szczególną uwagę poświęcono relacjom pomiędzy szkołą, samorządem i organem nadzoru, w szczególności zaś ocenie pracy szkoły i wsparciu metodycznemu szkół i samorządów. Pierwszy z panelistów, Marek Olszewski – powiedział, że w tej chwili często zapomina się, że u podstaw przekazania szkół pod opiekę jednostkom samorządu terytorialnego znajdował się fakt, że lokalne społeczności chciały mieć wpływ na funkcjonowanie szkół. 25% jednostek samorządu terytorialnego jeszcze przed reformą przejęło prowadzenie szkół wychodząc z założenia, że edukacji nie można zostawić jedynie w gestii władz centralnych, które nie znają specyfiki lokalnej. Dlatego – zdaniem Olszewskiego – bardzo krzywdzące dla samorządów jest twierdzenie, że nie zależy im na dobrej szkole. Olszewski stwierdził, że wiele trudnych kwestii, czy problemów np. związanych z bezpieczeństwem w szkole, udaje się rozwiązać wówczas, gdy szkoła i samorząd działają razem. Do tego jest jednak potrzebny dobry przepływ informacji pomiędzy podmiotami – jeśli samorząd nie będzie wiedział, co się dzieje w szkole, nie będzie mógł pomóc.


Zdaniem Lecha Sprawki główną słabość obecnego systemu stanowi zaniedbanie kwestii wspomagania szkół i samorządów, a także zaniedbanie metodyki. Dużym problemem szkół jest brak dostępu do informacji na temat kształcenia i  wychowania, czy informacji na temat postępów uczniów – a wyniki egzaminów nie są wystarczające. Tutaj szkoły powinny uzyskać wsparcie od samorządu – doradztwo prawne, metodyczne powinno stanowić podstawę nadzoru. Kluczowe jest stworzenie systemów doradztwa – z prawdziwą metodyką nauczania, bazującego na współpracy i wymianie doświadczeń nauczycieli – w odróżnieniu od systemów kształcenia na kursach.


Artur Gałęski w trakcie swojej wypowiedzi do powiązań na linii szkoła i samorząd dodał jeszcze kuratoria – jego zdaniem kluczem do sukcesu jest odpowiednia współpraca szkół, samorządów i kuratoriów oświaty. Opowiedział się także za zmianą w systemie nadzoru – Gałęski stwierdził, że kuratoria powinny być przekształcone  w jednostki stricte sprawujące nadzór pedagogiczny. Problematyczną kwestią jest ocena pracy szkoły. Zarówno szkołom, jak i samorządom, brakuje informacji na temat oceny pracy szkoły w formie odpowiednio wypracowanych wskaźników.


Relacjom na linii szkoła – samorząd – kuratorium poświęcono dużo uwagi w dyskusji. Kilku przedstawicieli samorządu zwracało uwagę, że wpływ organu prowadzącego na szkołę powinien być większy. Bożena Krawczyk (Gminny Zespół Ekonomiczno - Administracyjny Szkół w Ulanie-Major) mówiła wręcz, że samorządy znajdują się w „schizofrenicznej sytuacji”, ponieważ finansują szkołę i odpowiadają za jej funkcjonowanie, natomiast w niewielkim stopniu wpływają na jej pracę, a na przykład odwołanie dyrektora – co potwierdzili inni uczestnicy panelu – jest w praktyce nierealne. Z drugiej strony kuratoria oświaty, które nie finansują szkół, i które, zdaniem Krawczyk, nie są tak bardzo zainteresowane pracą szkoły jak jednostka samorządowa, mają większe możliwości wywierania wpływu na placówki edukacyjne. W inny sposób do relacji szkoła – samorząd podchodzili przedstawiciele organizacji społecznych, którzy podkreślali wagę autonomii szkoły. Anna Okońska ze Społecznego Towarzystwa Oświatowego powołała się na badania PISA, z których wynika, że najlepsze wyniki uzyskują szkoły mające dużą niezależność. Jej zdaniem, kluczowe w związku z tym jest zachowanie podmiotowości szkoły.


Reprezentanci samorządu wspominali również o związanych z finansowaniem szkół i placówek edukacyjnych problemach, które mają w związku ze zmianami demograficznymi i koniecznością obniżania wydatków na edukację. Przedstawiciele nauczycieli i strony społecznej podkreślali natomiast, że niezwykle istotne jest, by wydatków na edukacje nie traktować, tak jak innych kosztów związanych z funkcjonowaniem gminy. Roman Żak, reprezentujący Stowarzyszenie Bielskie Forum Oświatowe i Radę Rodziców przy MEN, mówił, że nawet wójta, czy prezydenta, który jest entuzjastą ekonomii, a nie edukacji można przekonać do konieczności inwestowania w edukację – należy podkreślać, że wydatki na oświatę to kluczowa inwestycja, która będzie przynosić wysokie zwroty w długiej  perspektywie.


Przy podsumowaniu paneliści nawiązali także do zadań i obowiązków stojących przed władzami centralnymi. Olszewski  stwierdził, że koniecznie jest dookreślenie kompetencji  samorządu, ale władza centralna nie powinna też wycofać się z wpływu na jakość edukacji, powinna natomiast zajmować się mierzeniem efektów edukacyjnych na obszarze całego kraju. Sprawka z kolei podkreślił, że kluczowe ze strony rządu jest wspomaganie samorządów, podobnie jak samorządy powinny wspierać szkoły. W związku z tym konieczna jest odbudowa systemu doradztwa metodycznego – w szczególności na terenach wiejskich, gdzie w ramach jednej szkoły nie zawsze są takie możliwości.


Wiele miejsca w debacie zajęła kwestia specyfiki szkół wiejskich, które funkcjonują w odmiennych uwarunkowaniach niż pozostałe szkoły – muszą one gwarantować uczniom dobre warunki lokalowe, transport do i ze szkoły, a także opiekę w czasie dowozu i oczekiwania na transport do domu. Olszewski zwrócił uwagę na fakt, iż algorytm podziału subwencji oświatowej nie uwzględnia tej specyfiki. Sposób podziału algorytmu nie spełnia pierwotnego założenia, wedle którego rodzice i uczniowie będą „głosować” nogami na najlepsze szkoły, a za uczniami do najlepszych szkół pójdą pieniądze. W małych miejscowościach uczniowie wybierają te szkoły, które są najbliżej, a nie te, które są najlepsze albo mają najciekawszą ofertę. Poza tym małe szkoły niejako podwójnie na tym tracą, gdyż koszty utrzymania szkoły nie zmieniają się, a wysokość dotacji z samorządu jest niższa ze względu na mniejszą liczbę uczniów. W ten sposób to sposób naliczania algorytmu jest zdaniem panelisty odpowiedzialny za likwidację wielu małych szkół wiejskich.

 



Lech Sprawka również podniósł tę kwestię, zwracając uwagę na fakt, iż same gminy wiejskie znacząco różnią się między sobą (np.: małe gminy na Podkarpaciu i te w otoczeniu dużych ośrodków miejskich), co również powinno znaleźć odzwierciedlenie podczas ustalania wag. Zgodzono się jednak, że algorytm nie może stać się instrumentem wyrównywania różnic w poziomie zamożności między różnymi regionami w Polsce, a kwestia zarządzania finansami przez szkoły powinna stać się przedmiotem odrębnej debaty w sytuacji, gdy jednym szkołom wystarcza środków z dotacji, inne zaś mają problem z dopięciem swojego budżetu. Poseł Franciszek Potulski przytoczył w tym kontekście dane, z których wynika, iż 1/3 samorządów w Polsce wydaje  mniej na cele oświatowe, niż faktycznie wynika to z wysokości subwencji, z kolei  połowa gmin wydaje więcej niż 120%.

 

Specyfika szkół wiejskich to również ich rola jako lokalnych centrów kultury. Podkreślał to m.in. Olszewski, podając przykład inicjatywy Związku Gmin Wiejskich, które postulowało otwarcie szkół wiejskich do godziny 18. Skoro koszty ich utrzymania w przeliczeniu na jednego ucznia są tak wysokie, to można byłoby w ramach tych kosztów poszerzyć działalność szkoły o ten aspekt i otworzyć ją w większym stopniu na środowisko lokalne. Wielu innych uczestników wypowiadało się o specyfice małych szkół w tym duchu. Elżbieta Tołwińska-Królikowska z Federacji Inicjatyw Oświatowych zwracała uwagę na to, że szkoła wiejska powinna różnić się od pozostałych szkół nie tylko sposobem finansowania, ale także zakresem zadań jej wyznaczonym. Winna ona w większym stopniu uwzględniać kwestie edukacji przedszkolnej, edukacji dorosłych, czy szerzej wdrażania koncepcji uczenia się przez całe życie, a nade wszystko być centrum kultury i odgrywać istotną rolę w budowaniu kapitału społecznego na wsi.


Koncepcja szkoły otwartej na środowisko lokalne odnosi się nie tylko do szkół wiejskich. Elżbieta Piotrowska-Gromniak zauważyła, że obecnie jesteśmy świadkami procesu otwierania się szkoły na głos jej otoczenia. Niemałą rolę ma tu do odegrania samorząd, który – jak podkreślał Sprawka – jest kluczem do otwartości szkoły, jeśli pozwala szkole rozwijać się i zbytnio nie ingeruje w jej działalność. W tym sensie otwartość szkoły bierze się z otwartości samorządu na współpracę. Włodzimierz Paszyński przytoczył w tym kontekście przykład włączenia organizacji pozarządowych w kształtowanie Strategii Społecznej Warszawy, w tym polityki oświatowej. Sprawka dodał także, iż wskaźnikiem otwartości szkoły nie może być udział w projektach zewnętrznych, gdyż zbyt duża koncentracja na ich realizacji może odbić się na jakości kształcenia.


Otwartość szkoły związana jest ściśle z procesem demokratyzacji. Przedstawiciele strony społecznej w panelu „dobrą szkołę” definiowali jako taką, w której spotykają się trzy strony: nauczyciele, rodzice, uczniowie, którzy ją wspólnie tworzą i mają wpływ na jej funkcjonowanie. Piotrowska-Gromniak przedstawiła w tym kontekście realizowany przez warszawskie Stowarzyszenie „Rodzice w Edukacji” program – „Rodzice we wspólnocie szkolnej”. W ramach tego przedsięwzięcia utworzone zostało forum rodziców, którego celem było przygotowanie ich do aktywnego udziału w życiu szkoły, wspierania nauczycieli w rozwiązywaniu problemów szkoły, wypracowaniu spójności edukacyjnej szkoły i domu. Pozwoliło to zdobycie ok. 5 tysiącom warszawskich rodziców wiedzy np. w dziedzinie prawa oświatowego i poszerzania ich kompetencji m.in. z zakresu  budowania partnerstw, czy zasad komunikacji. Ma to ogromne znaczenie, jak zauważył Pasierbski, jeśli rodzice mają być realnym partnerem szkoły, jej współtwórcą, a nie tylko formalnie zatwierdzać projekty dyrekcji. Rodzice i uczniowie muszą znać swoje prawa, by być świadomymi członkami społeczeństwa obywatelskiego i odnaleźć swoją rolę w jego kształtowaniu. Piotrowska-Gromniak zauważyła, iż najbardziej demokracji chcą uczniowie i rodzice, a najbardziej tego boją się nauczyciele.


W trakcie panelu poruszany był także wątek szkolnictwa zawodowego jako dużego wyzwania, z którym musiały sobie poradzić powiaty. Sprawka opowiadał o dobrych praktykach landów niemieckich, które tworzą sieci kształcenia zawodowego, obejmujące szkoły, władze lokalne, pracodawców. W ten sposób wzmocniły bardzo system podnoszenia kwalifikacji i zwiększyły zainteresowanie pracodawców kształceniem zawodowym. Włodzimierz Paszyński powiedział, że podobne działania, jak są realizowane w Niemczech, prowadzi Warszawa, a położono w nich duży nacisk na rozwój szkolnictwa zawodowego. Urząd miasta śledzi dokładnie sytuację na rynku pracy, prowadzi rozmowy ze szkołami zawodowymi, uczelniami i pracodawcami. W tej chwili jego zdaniem warszawskie zasadnicze szkoły zawodowe i technika są na wysokim poziomie i wzrosło zainteresowanie nimi absolwentów gimnazjów. Na tych absolwentów czekają potem uczelnie technicznie i gwarancja uzyskania dobrego miejsca pracy.

Relację sporządziły: Kamila Hernik i Olga Wasilewska, IBE.

.