Strona główna Materiały Sesja II. Panel 4 - Potrzeby rozwoju kraju i rynku pracy




patron medialny:



Sesja II. Panel 4 - Potrzeby rozwoju kraju i rynku pracy

{jcomments on}Jakość edukacji to skuteczna i elastyczna obecność absolwentów szkół średnich i wyższych na rynku pracy. Jak zapewnić trwałe i jednocześnie dynamiczne powiązanie edukacji z instytucjami rynku pracy i potrzebami rozwoju kraju?

Prezentacje panelu
dr Agnieszka Chłoń-Domińczak  >>>

W debacie uczestniczyli:

  • Grażyna Osicka, Krajowy Ośrodek Wspierania Edukacji Zawodowej i Ustawicznej
  • Małgorzata Rusewicz, Polska Konfederacja Pracodawców Prywatnych „Lewiatan”
  • Dariusz Gobis, Pomorska Izba Rzemieślnicza Małych i Średnich Przedsiębiorstw
  • Michał Miąskiewicz, Departament Analiz Strategicznych, Kancelaria Prezesa Rady Ministrów

Prowadziła dr Agnieszka Chłoń-Domińczak, Szkoła Główna Handlowa, Instytut Badań Edukacyjnych

[o uczestnikach]

Galeria zdjęć:


Relacja z dyskusji:


Dyskusja panelowa „Potrzeby kraju i rynku pracy” poświęcona byłą zagadnieniu jakości edukacji z perspektywy rynku pracy. Próbowano odpowiedzieć na pytanie, jak zapewnić trwałe i jednocześnie dynamiczne powiązanie edukacji z instytucjami rynku pracy i potrzebami rozwoju kraju.


Punktem wyjścia dyskusji było założenie, że jakość edukacji z punktu widzenia rynku pracy zasadza się w skutecznej i elastycznej obecności na nim absolwentów szkół średnich i wyższych. Tezę tę uzasadniono w prezentacji poprzedzającej dyskusję. Agnieszka Chłoń-Domińczak wymieniła wyzwania stojące przed Polską do 2030, wskazując, że dla ich pokonania potrzebny jest kapitał ludzki – wykształceni, elastyczni, mobilni i kreatywni pracownicy.


Pierwsze pytanie, które padło pod adresem uczestników debaty, odnosiło się do zagadnienia jakości edukacji formalnej – czy szkoły zawodowe i uczelnie wyższe kształcą w sposób, który umożliwia później absolwentowi mobilność i elastyczność na rynku pracy, oraz, jak owo wykształcenie oceniają pracodawcy.


Grażyna Osicka zauważyła, że w Polsce istnieje ok. 7 tys. szkół kształcących zawodowo i można wśród nich znaleźć takie, które dzięki bliskiej współpracy z pracodawcami oraz monitorowaniu rynku pracy pod kątem jego potrzeb znakomicie przygotowują absolwentów do podjęcia pracy. Ogólnie jednak szkoły kształcą raczej teoretycznie, mała jest ilość zajęć praktycznych. Obecne reformy dążą do zmiany tego stanu rzeczy – trwają właśnie prace nad opracowaniem nowych podstaw programowych kształcenia zawodowego, w których nacisk kładzie się na efekty uczenia się. W ramach zawodów wyłaniane są poszczególne kwalifikacje, same zawody zaś grupowane są według branż, co ułatwi posiadaczowi danej kwalifikacji późniejsze przekwalifikowanie się w ramach danej branży.


Dodała, że istnieją mechanizmy pozwalające na dopasowanie oferty szkół zawodowych do potrzeb rynku, jak np. możliwość wpisania nowego zawodu do klasyfikacji zawodów szkolnych, dokonywana na wniosek odpowiedniego ministra czy też w efekcie współpracy szkół z obserwatoriami rynku pracy, jednakże edukacja formalna zawsze będzie się zmieniać wolniej niż gospodarka. W związku z tym panelistka wysunęła propozycję, by skrócić czas kształcenia zawodowego.

Odnośnie zagadnienia mobilności Osicka przytoczyła dane pochodzące z badań Instytutu Gallupa, z których wynika, że udział młodzieży w wymianach międzynarodowych sukcesywnie rośnie (7% korzysta z tej możliwości), jednakże nadal pozostaje daleko niższy niż w innych krajach Unii Europejskiej (średnia to 40%).


Michał Miąskiewicz podkreślał, że wyraża swoje prywatne zdanie a nie stanowisko rządu – według niego szkoły wyższe nie przygotowują absolwenta pod kątem mobilności i elastyczności tak dobrze, jak by mogły. Przytoczył konkluzje raportu Banku Światowego na temat konkurencyjności w Polsce, z których wynika, że pracodawcom brakuje wykwalifikowanych kadr – zarówno pod względem umiejętności czysto zarodowych, jak i kompetencji miękkich. Tymczasem szkolnictwo wyższe w Polsce nie jest nastawione na kształtowanie takich kompetencji; panuje wąska specjalizacja, zaś kierunki studiów są sztywne. Doprowadza to do sytuacji, w której student, nie mogąc w ramach jednego kierunku studiować upragnionego przedmiotu, rozpoczyna równolegle nowy kierunek. Na uczelniach brakuje zajęć analitycznych, przeważają „pamięciowe”. Według panelisty odpowiednie byłoby poszerzenie oferty studiów, być może wprowadzenie pakietu zajęć kształtujących kompetencje miękkie, obowiązkowych dla wszystkich studentów niezależnie od kierunku oraz zmniejszenie specjalizacji studiów I stopnia, aby po ich ukończeniu możliwa była większa swoboda w wyborze studiów II stopnia.


Kolejnym problemem dla kształcenia mobilnych i elastycznych studentów jest „dryf akademicki” –  styl kształcenia na uczelniach nieprzystający do warunków rynku pracy, w którym nie przygotowuje się praktyków a przyszłych naukowców. Według prelegenta jest to odpowiednie nauczanie dla ok. 10% najzdolniejszych studentów, jednak na szerszą skalę prowadzi do marnowania zasobów ludzkich, obniżenia jakości studiów i braku praktycznych umiejętności u absolwentów. Pierwszym krokiem do pokonania tej bariery jest, wprowadzona nowelizacją prawa o szkolnictwie wyższym, możliwość profilowania uczelni i swoboda układania programów nauczania, napisanych w języku efektów uczenia się.


Małgorzata Rusewicz przedstawiła punkt widzenia pracodawców. Według niej firmy potrzebują współpracy ze szkołami kształcącymi zawodowo, lecz poszukiwanie partnerów jest zadaniem czasochłonnym, podobnie jak wprowadzenie nowego zawodu do
klasyfikacji zawodów szkolnych. Niewątpliwie obecnie szkoły nie kształcą pod kątem potrzeb pracodawców, co wynika w znacznej mierze z braku komunikacji i współpracy pomiędzy pracodawcami i szkołami. Sytuacja ta wynika z niedoinformowania pracodawców odnośnie możliwości współpracy ze szkołami, zaś ze strony szkolnictwa – m.in. z braku analizy potrzeb rynku pracy.


Potwierdzają to wyniki badań przeprowadzonych przez „Lewiatana” w 2009 r. Sprawdzono wtedy, na ile kompetencje absolwentów odpowiadają potrzebom pracodawców oraz jakie kompetencje są pracodawcom potrzebne. Wyniki pokrywają się raportem Banku Światowego – absolwentom brakuje kwalifikacji zawodowych i kompetencji miękkich, takich jak umiejętność pracy w zespole, komunikatywność, organizacja pracy. Te są coraz wyżej cenione przez pracodawców.


Na kwestię mobilności, według panelistki, znaczny wpływ mają samorządy. Powinno się promować migrację ze wsi do miasta oraz pomiędzy samymi miastami.


Dariusz Gobis stwierdził, że szkoły mają jeszcze wiele do zrobienia w kwestii kształcenia mobilnego i elastycznego absolwenta. Odniósł się sceptycznie do pomysłu skrócenia cyklu kształcenia w zawodzie. Potwierdził, że istnieją braki w komunikacji pomiędzy pracodawcami i szkołami oraz pomiędzy pracodawcami i instytucjami rynku pracy. Brakuje informacji o faktycznej sytuacji na rynku oraz badań odnośnie sposobu kształcenia, np. w zawodach refundowanych.


Na koniec dodał, że w szkolnictwie wyższym jednym ze sposobów na zwiększenie współpracy z pracodawcami mogłoby być pisanie prac dyplomowych z konkretnych, praktycznych zagadnień, zaproponowanych przez pracodawcę.


Następnie dyskutowano o jakości w edukacji pozaformalnej – czy ów sektor pozwala na mobilność i elastyczność uczących się i czy wspiera uczenie się przez całe życie?


Dariusz Gobis stwierdził, że głównym problemem w dziedzinie szkoleń jest mentalność samych ludzi. Postawy uczenia się i dążenia do własnego rozwoju powinno się kształcić od najmłodszego wieku. Szkoły powinny kształcić kompetencje miękkie, ale także uczciwość, rzetelność i przedsiębiorczość, jednak główny ciężar odpowiedzialności spada w tej dziedzinie na rodziców. Prelegent dodał, że fundusze w PO KL należy wykorzystywać racjonalnie.


Małgorzata Rusewicz wyraziła opinię, że obecnie edukacja pozaformalna zapełnia lukę powstałą w edukacji formalnej, zamiast zajmować się dziedzinami nie obejmowanymi przez szkołę. Na rynku  dominują szkolenia tańsze w prowadzeniu (tj. zarządzanie, sprzedaż, pomagające kształtować kompetencje miękkie), niewiele zaś jest szkoleń stricte zawodowych. Fundusze z EFS zamiast doprowadzić do zwiększenia dostępu do szkoleń oraz polepszenia ich jakości, rozchwiały rynek. Analizy małych i średnich przedsiębiorstw przeprowadzone przez OECD oraz Ministerstwo Rozwoju Regionalnego wykazały, że mają one problem z postrzeganiem szkoleń jako inwestycji w przyszłość. Wynika to z braku strategii rozwoju.


Prelegentka zgodziła się z przedmówcą, że warto zmienić sposób wydatkowania funduszy unijnych – kryterium przyznawania powinna być przeprowadzona wcześniej analiza potrzeb lokalnego rynku oraz jakość szkoleń.


Grażyna Osicka zwróciła uwagę na brak informacji o rynku szkoleń – nie wiadomo, kto korzysta z dokształcania, co z tego zyskują uczący się oraz pracodawcy, czy kwalifikacje tak zdobyte pozwolą o ubieganie się o wyższy poziom. Jakość szkoleń jest niska, gdyż brakuje standardu szkoleń i mało kto stara się o akredytację. Na rynku brakuje także rozpoznawalnych certyfikatów. Mało grup zawodowych dokształca się obowiązkowo (w 2008/09 tylko 12% nauczycieli); dobry przykład w tej dziedzinie stanowi współpraca resortu  zdrowia z pielęgniarkami – ta grupa zawodowa obowiązkowo przechodzi szkolenie co 5 lat, zaś ministerstwo partycypuje w kosztach.


Michał Miąskiewicz także podkreślił wagę zmiany sposobu wydatkowania środków w PO KL – w obecnej sytuacji następuje finansowanie podaży szkoleń, zaś w przystępowaniu do kursów brakuje racjonalności ekonomicznej. Na przyszłość powinno się zmienić kryterium przyznawania środków na szkolenia – należy się kierować ich jakością bądź np. szkolić tylko z potrzebnych dla kraju obszarów czy też finansować popyt (bon uczenia się przez całe życie, który każdy realizuje indywidualnie).


Kolejny problem dotyczył Krajowego Systemu Kwalifikacji (KSK): jak powinien wyglądać i czy powinniśmy go w Polsce budować?


Małgorzata Rusewicz opowiedziała się za stworzeniem KSK. Polska Rama Kwalifikacji, będąca elementem KSK, pozwala na porównanie kwalifikacji i przez to ułatwia mobilność pracowników na rynku krajowym i zagranicznym. Ponadto KSK zawiera w sobie mechanizmy zapewniania jakości takich kwalifikacji. Tymczasem sytuacja demograficzna wymusza zwiększenie przepływu pracowników pomiędzy krajami.


Dariusz Gobis również opowiedział się za wprowadzeniem w Polsce Krajowego Systemu Kwalifikacji i także patrzył od strony mobilności międzynarodowej – te same dokumenty potwierdzające kwalifikacje w każdym państwie, które przyjęło ramy kwalifikacji, ułatwią polskim pracownikom podjęcie pracy za granicą.


Grażyna Osicka była podobnego zdania. Dodała, że obecnie KOWEZiU opisuje kwalifikacje w zawodzie pod kątem tworzonych ram kwalifikacji. Dokument zawierający informację o poziomie kwalifikacji będzie przejrzystą informacją dla pracodawcy i uczelni odnośnie kompetencji posiadanych przez daną osobę. Przestrzegała, że stworzenie KSK będzie stanowić wyzwanie i zajmie dużo czasu, lecz zdecydowanie warte jest wysiłku.



Michał Miąskiewicz upatruje w KSK narzędzia, dzięki któremu zwiększy się motywacja do uczenia się oraz mobilność. Ścieżki dojścia do kwalifikacji się zrównają. Dodał, że w szkolnictwie wyższym już są wprowadzane ramy kwalifikacji. Będą one czynnikiem poprawy jakości poprzez zmianę sposobu myślenia – z procesu nauczania przechodzi się na efekty kształcenia. W rezultacie porównanie do Europejskiej Ramy Kwalifikacji pozwoli na urealnienie założeń systemu kształcenia na polskich uczelniach.


W dalszej części dyskusji głos zabrało wielu uczestników panelu z sali. Janusz Moss, Łódzkie Centrum Kształcenia Nauczycieli i Doskonalenia Praktycznego, wysunął szereg postulatów odnośnie zwiększenia jakości kształcenia zawodowego w Polsce. Należy budować sprzężenia zwrotne pomiędzy rynkiem i edukacją. Istnieją standardy zawodowe, ale potrzeba zwiększonego przepływu informacji pomiędzy rynkiem a szkołami. Brakuje nauczycieli kształcenia zawodowego; w niektórych placówkach nawet 90-95% przeszło już na emeryturę i pracuje dodatkowo – należy zwiększyć motywację do nauczania przedmiotów praktycznych. Istniejące Centra Kształcenia Praktycznego – 90 jest wyposażonych w najnowocześniejszy sprzęt – należy używać do kształcenia nauczycieli zawodowych. Doradztwo zawodowe musi być lepiej zorganizowane i zachęcać do obierania ścieżki edukacji zawodowej.


Prof. Anna Jankowska, Politechnika Warszawska, zauważyła, że na mobilność wewnątrz kraju mają wpływ dwa czynniki – zła komunikacja oraz ceny mieszkań. Odnośnie jakości w szkolnictwie wyższym – zwiększenie dostępu na studia dla licealistów oznacza obniżenie poziomu nauczania. Po egzaminie gimnazjalnym trzeba zachęcać do podjęcia nauki w szkolnictwie zawodowym poprzez zwiększenie prestiżu szkół zawodowych. Powinna istnieć spójna strategia, obejmująca perspektywę celów, dla których uczelnie kształcą.


Andrzej Kasperek ze Stowarzyszenia Doradców Szkolnych i Zawodowych podzielił się z salą wynikami prowadzonych przez stowarzyszenie badań odnośnie zatrudnienia absolwentów. Według nich pracodawcy skarżą się, że absolwentom brak etosu pracy. Praktyki zawodowe często polegają na nauce teoretycznej bądź nie są organizowane wcale – pracodawcy nie chcą przyjmować uczniów na praktyki. Uczestnik dodał, że obecnie nie respektuje się dyplomu licencjata, co zamyka ścieżki rozwoju zawodowego, oraz że w szkole doradztwem szkolnym i zawodowym może się zająć każdy nauczyciel, co obniża motywację samorządów do zatrudniania doradcy.


Maria Masłowska stwierdziła, że likwidowane są stanowiska kierowników praktycznej nauki zawodu, którzy organizują praktyki zawodowe dla uczniów. Tymczasem niskie wyniki uczniów szkół zawodowych są spowodowane m.in. brakiem zajęć praktycznych. Dodała też, że brakuje funduszy na szkolenie nauczycieli.


Lilla Jaroń, podsekretarz stanu Ministerstwa Edukacji Narodowej, odniosła się do poprzednich wypowiedzi, wyjaśniając, że obecnie zwiększa się możliwość zatrudniania doradców w szkołach, ale do tego potrzebna jest współpraca na poziomie gminy. Stanowiska kierowników praktycznej nauki zawodu nie będą likwidowane, podobnie jak inne mechanizmy zwiększające ilość praktyki w szkołach zawodowych. Wprowadzono m.in. możliwość nauczania przedmiotów praktycznych przez osobę z doświadczeniem zawodowym nie mającą wykształcenia pedagogicznego. Dodała, że obecnie na same staże dla nauczycieli przeznaczonych jest 150 milionów zł. Przyznała, że obecnie współpraca pomiędzy szkołami i pracodawcami jest niewielka.

Przemysław Wantuch (Poznań) zaznaczył, że 12 lat temu prof. Kwiatkowski mówił dokładnie to samo, o czym dziś dyskutowano. Powtarza się doświadczenie przy tych samych parametrach i spodziewa się innego wyniku – trzeba zmienić warunki brzegowe.

Janina Grzecznowska z Zespołu Szkół Mechanicznych w Gorzowie Wielkopolskim zachęcała do lansowania wyboru zawodu, a nie szkoły.

Dorota Kondratiuk, Zespół Szkół Mechanicznych im. Stefana Czarnieckiego w Łapach, wysunęła postulat, by egzaminy zawodowe miały wymiar praktyczny, co powinno zostać wprowadzone najpóźniej wraz z wprowadzeniem Polskiej Ramy Kwalifikacji.

Jadwiga Kropidłowska, Stowarzyszenie Doradców Szkolnych i Zawodowych, zaznaczyła, że wybierać zawód należy świadomie, co jest możliwe tylko przy budowaniu odpowiednich postaw już w szkole podstawowej.

Piotr Danielewicz, Zespół Szkół Zawodowych w Braniewie, wysunął postulat, aby nie likwidować małych szkół zawodowych.

Zdzisław Kolan odniósł się do wypowiedzi Kondratiuk i zapewnił, że egzaminy zawodowe będą miały wymiar praktyczny - projekt już jest tworzony.

Padło ostatnie pytanie do uczestników panelu – co zrobić, aby zwiększyć rozwój jakości edukacji i poprawić sytuację na rynku pracy.

Grażyna Osicka stwierdziła, że potrzebne są dobre relacje z pracodawcami oraz współpraca z nimi, także przy egzaminowaniu. Małgorzata Rusewicz zgodziła się z wszystkimi wnioskami, wysuniętymi podczas debaty, dodała jednak, że powinny one zostać ujęte systemowo. Dariusz Gobis podkreślił, że nie ma szkolnictwa zawodowego bez udziału pracodawców, to jednak warunkuje wzajemne zaufania pomiędzy partnerami odnośnie respektowania umów. Potrzebne są także skuteczne zachęty dla pracodawców. Michał Miąskiewicz zaznaczył, że zwiększanie ilości studentów to pozytywne zjawisko, ale powinno się je dobrze ukierunkować. Należy zmienić studia I stopnia (zgodnie z wytycznymi, podanymi przez niego wcześniej) i zwiększyć powiązanie szkolnictwa z pracodawcami.

Relację sporządziły: Martyna Kobus, Roksana Pierwieniecka, IBE.

.